Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haruki Murakami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haruki Murakami. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Haruki Murakami " Kronika ptaka nakręcacza"



Kronika ptaka nakręcacza uważana jest przez wielu czytelników za najlepszą powieść Harukiego Murakamiego. Trudno chyba o lepszą zachętę do sięgnięcia po ten właśnie tytuł. Zwłaszcza, gdy jest się już zagorzałym fanem tego słynnego japońskiego pisarza. Jakiekolwiek streszczenie Kroniki ptaka nakręcacza z pewnością można uznać za bezcelowe. Każdy, kto zdążył poznać sposób pisania Murakamiego, z pewnością wie jak zawiła, niespójna i niejednoznaczna bywa fabuła jego powieści. W Kronice ptaka nakręcacza Haruki przeszedł pod tym względem samego siebie. Czy główny bohater powieści, Toru Okada stracił rozum? Takie pytanie zadawali sobie niektórzy recenzenci książki. Z pewnością trudno na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Okada pewnego dnia postanawia zrezygnować z pracy i odpocząć sobie przez jakiś czas od wszelkich obowiązków. Zniknięcie z domu kota z pewnością nie jest dla niego dużym zaskoczeniem. Sprawy komplikują się, gdy równie niespodziewanie odchodzi żona. Toru musi się wtedy zmierzyć nie tylko z samotnością, ale również z mrocznymi tajemnicami, które otaczają go ze wszystkich stron. Stara się przy tym poznać i zrozumieć samego siebie. Wszystko, co Okada spotyka na swojej drodze stanowi wielką tajemnicę. Zagadkowe są miejsca, przedmioty, a przede wszystkim bohaterowie. Każda z postaci ma swoją własną, bardzo ciekawą historię. Jednak, jak to u Murakamiego przystało poznamy tylko strzępy tych historii. Reszta nie zostaje dopowiedziana. Trzeba się, więc zdać na własną wyobraźnię.W życiu Okady i innych postaci dzieje się naprawdę bardzo dużo. I ciężko to wszystko w sposób racjonalny wytłumaczyć. Co ciekawe bohaterowie wcale nie szukają łatwych rozwiązań. Rozum nie jest, więc ich głównym przewodnikiem. Można nawet powiedzieć, że przewodnikowi temu nie do końca ufają. Tak, więc, dla owych bohaterów nic nie jest do końca oczywiste. A skoro nie ma łatwych odpowiedzi, to równie trudna może okazać się droga, do ich uzyskania. Czasem trzeba na przykład zmienić swoje imię, lub zejść na dno studni. Murakami niejednokrotnie przenosi nas w czasie, miejscu, a nawet w wymiarze. Opowiada nam na przemian historie wielu ludzi. Potrafi przenieść nas do tajemniczej willi wisielców, a za chwile słuchamy opowieści starego żołnierza, relacjonującego swoje przeżycia na froncie.Japoński pisarz głośno chce nam powiedzieć, żebyśmy nie szukali w jego dziełach żadnej logiki. Bo logiczne nie są również wybory podejmowane przez jego bohaterów. Zwłaszcza, gdy w ich życiu pojawiają się siły silniejsze niż rozum i uczucia. Należy, więc wstrzymać się z ostateczną oceną powieściowych postaci. Kronika ptaka nakręcacza to obowiązkowa lektura dla wszystkich fanów Harukiego Murakamiego. Jest to powieść zdecydowanie najbardziej wielopoziomowa w bogatym dorobku japońskiego pisarza.

środa, 23 marca 2011

Haruki Murakami "1Q84" Tom 2.


Pierwszy tom trylogii „1Q84” z pewnością rozbudził apetyty miłośników prozy Harukiego Murakamiego. Na kolejną część powieści nie przyszło nam na szczęście zbyt długo czekać.
Nie ma najmniejszego sensu zdradzać choćby najdrobniejszych szczegółów związanych z fabułą drugiego tomu. Tym bardziej, że uczyniło już to wydawnictwo „Muza”. Na odwrocie możemy, bowiem przeczytać piękne streszczenie niemal całej książki. Nie jest to niestety pierwsza pozycja tego wydawnictwa, w której serwuje się czytelnikowi podobną „niespodziankę”. Miejmy jednak nadzieję, że w przypadku ostatniej odsłony trylogii będzie już inaczej i wydawnictwo uniknie podobnej wpadki.
Już po lekturze pierwszego tomu „1Q84” mogliśmy śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z czymś absolutnie wyjątkowym. Kolejna odsłona losów Aomame i Tengo może jedynie potwierdzić takie przekonanie. Historia głównych bohaterów w dalszym ciągu trzyma w napięciu. Murakami świetnie potrafi owo napięcie budować. Od książki naprawdę nie sposób się oderwać. Akcja urywa się często w niespodziewanych momentach. Zawsze w takich, które kuszą do lektury kolejnych rozdziałów.
W życiu głównych bohaterów zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy. Rok 1984 na dobre ustępuje miejsca 1Q84. Nowy świat to nie tylko dwa księżyce widniejące na niebie. To przede wszystkim poszukiwanie zagubionej w dzieciństwie miłości, która może czekać tuż za rogiem. Jednak sprawy co raz bardziej się komplikują…
Tym, co najbardziej uderza w „1Q84” jest sposób, w jaki Murakami skleja ze sobą kolejne elementy fabuły. Łączy je niczym części dawno zaplanowanej układanki. Czytając powieść ma się wrażenie, że japoński pisarz ma już każde słowo zapisane w głowie. Teraz, dla czystej formalności postanowił owe słowo przelać na papier. I robi to znakomicie. Spójna fabuła znakomicie współdziała z innymi elementami pisarskiego rzemiosła, w których Murakami bryluje. Jak zwykle wyróżnić należy kreacje niewiarygodnie oryginalnych postaci. Z każdą stroną dowiadujemy się więcej o Aomame, Tengo i innych bohaterach, których nie sposób pominąć. Fantastyczny świat, który splata się z realnym jest wykreowany równie świetnie jak bohaterowie. Najnowsza powieść Murakamiego posiada niespotykany urok. Z pewnością pomoże on jej zdobyć gigantyczną popularność, a autorowi zyskać nowe rzesze fanów. Z niecierpliwością możemy już oczekiwać ostatniej części cyklu, która pozwoli nam odpowiedzieć na wiele pytań. Choć z pewnością nadal nie na wszystkie. Wtedy, Murakami nie był by sobą.

sobota, 29 stycznia 2011

Haruki Murakami "Tańcz, tańcz, tańcz"


Bohater. On jest u Murakamiego najważniejszy. W każdym utworze występuje przynajmniej jedna bardzo oryginalna postać. Najczęściej jest to pozornie zwyczajny człowiek, w swoim otoczeniu postrzegany, jako przeciętniak. Jednak ci, którzy zajrzeliby do jego wnętrza, z pewnością zdziwiliby się z jak skomplikowanym mechanizmem mają do czynienia. Takim właśnie bohaterem jest bezimienny narrator powieści Tańcz,tańcz, tańcz Bohater Murakamiego zawsze szuka swojego miejsca, bo niezbyt pasuje do otaczającego go świata. Nie rozumie swoich uczuć. Uważa siebie samego za normalnego, kieruje się jednak innymi wyborami niż przeciętny człowiek. Sposób myślenia i własnych wartości jest dla niego często bardzo odmienny od tego, który powszechnie obowiązuje. Odmienność zmusza owego bohatera do podejmowania niecodziennych i często nirracjonalnych wyborów. Postać taka chce żyć na swój indywidualny sposób, nie dbając o to jak postrzegają go inni. Indywidualność każe bohaterowi zamykać się na wiele spraw. Tworzy w ten sposób barierę, która bardzo trudno mu pokonać. Bariera ta często zmusza go do samotności. Żyjącemu w ten sposób bohaterowi udaje się spotykać na swojej drodze podobnych do siebie ludzi. Takich, którzy prowadzą tak jak on trudne życie. Na zewnątrz będąc zupełnie kim innym niż w środku. Nic, więc dziwnego, że potrafią się świetnie nawzajem zrozumieć. Dzięki nowo poznanym ludziom życie narratora zaczyna się zmieniać. Choć sam nie potrafi do końca zrozumieć dlaczego.
Główny bohater zostaje również wplątany w sieć niecodziennych zdarzeń. Prowadzony dziwnym przeczuciem trafia w tajemnicze i symboliczne miejsca, by spotkać równie tajemnicze i symboliczne postacie. Wszystko po to, żeby połączyć różne elementy życiowej układanki. I dojść w odpowiednie miejsce w odpowiednim czasie.
Powieść Tańcz, tańcz, tańcz pozostawia wiele niejasności. Tego chyba można się właśnie spodziewać po lekturze przesiąkniętej symboliką i niedopowiedzeniami. Tych ostatnich jest jak zawsze sporo. Stanowią one nieodłączny element twórczości Murakamiego, sprawiając, że nic nie jest proste i oczywiste.
Tańcz, tańcz, tańcz to jedna z najlepszych powieści słynnego japońskiego pisarza. Murakami wniósł się na prawdziwe wyżyny tworząc bohaterów typowych dla swojego stylu. Na zewnątrz zwyczajnych, w środku bardzo oryginalnych. Umieścił ich ponadto w skomplikowanym świecie, pełnym symboliki i niedopowiedzeń. Dzięki temu fabuła powieści, jak zwykle, zeszłą na dalszy plan. Do lektury Tańcz, tańcz, tańcz można zachęcić wszystkich fanów Murakamiego i tych, którzy nie boją się czytać trudnych książek.

niedziela, 12 grudnia 2010

Haruki Murakami, "1Q84"


Sięgając po każdą kolejną książkę Harukiego Murakamiego, nigdy nie wiadomo, czego się można po niej spodziewać. Jako, że jestem wielkim fanem japońskiego pisarza, nigdy nie czułem się szczególnie zawiedziony po spotkaniu z którąkolwiek z jego pozycji. Jednak nigdy też nie odbierałem jego powieści zupełnie bezkrytycznie. Były, bowiem u Murakamiego takie elementy, które po prostu mnie drażniły. Musiałem się, więc stopniowo oswajać z jego twórczością. Chociażby zaakceptować te jego wszystkie niedopowiedzenia. Jak się jednak w końcu przekonałem potrafią one otworzyć prawdziwą bramę do własnej interpretacji jego powieści.
Tuż po rozpoczęciu najnowszej książki Murakamiego pt. 1Q84, wiedziałem już, że to coś naprawdę wyjątkowego. Po skończeniu lektury mogę już śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z prawdziwym przełomem.
Murakami tym razem opowiada nam historię dwójki młodych ludzi. Akcja toczy się w zagadkowym roku 1984, nawiązującym do powieści Georga Orwella.
Nieparzyste rozdziały są poświęcone Aomame. Jest to instruktorka sztuk walki, a po godzinach perfekcyjna morderczyni. Na zlecenie pewnej starszej pani, zajmuje się ona likwidacją mężczyzn znęcających się nad kobietami.
Rozdziały parzyste dotyczą Tengo. Młodego matematyka, a zarazem początkującego pisarza. Zajmującego się niecodziennym zadaniem- poprawianiem powieści tajemniczej i intrygującej dziewczyny o imieniu Fukaeri.
W trakcie lektury okazuje się, że Aomame i Tengo spotkali się w dzieciństwie. I wszystko wskazuje na to, że spotkają się po raz kolejny. Posiadają już wspólną przeszłość w postaci bardzo podobnych, przykrych wspomnień z dzieciństwa. Po wielu latach zostają wplątani w ciąg bardzo tajemniczych i niecodziennych zdarzeń. Póki, co oboje żyją swoim własnym życiem. A jego sposób, podobnie jak dzieciństwo są do siebie podobne. Są raczej samotnikami. Aomame zadowala się od czasu do czasu seksem z przypadkowo poznanymi, starszymi od siebie mężczyznami. Poznaje pewną młodą policjantkę i zaprzyjaźnia się z nią. Tengo natomiast zaspokaja swoje seksualne potrzeby z zamężną, również starszą od siebie kochanką, odwiedzającą go raz w tygodniu. Nawiązuje też znajomość z młodą i bardzo ekscentryczną dziewczyną.
W 1Q84 mamy do czynienia z czymś, co jest dość zaskakujące i raczej niespotykane w twórczości Murakamiego. Jest to mianowicie bardzo spójna fabuła. U japońskiego pisarza fabuła sama w sobie raczej nigdy nie odgrywała tak kluczowej roli. W tym wypadku jest jednak zupełnie inaczej. W 1Q84 pojawiają się również elementy fantastyczne. Są one wprowadzane do rzeczywistego świata powieści w bardzo subtelny sposób. Zdumiewa również kreacja bardzo oryginalnych bohaterów. Wraz z lekturą kolejnych rozdziałów poznajemy historię Aomame, Tengo i innych równie ważnych postaci. Murakami pokazuje nam elementy z różnych rozdziałów ich życia w postaci wspomnień. Dialogi robią jak zwykle wielkie wrażenie. Szczególnie te pomiędzy Tengo i Fukaeri. Murakami nie po raz pierwszy przekonuje nas w jak wielu dziedzinach posiada ogromną wiedzę. Tym razem postanowił wpleść w książkową fabułę problematykę sekt religijnych i przemocy w stosunku do kobiet.
Najnowszą pozycję Harukiego Murakamiego śmiało można nazwać przełomową. Niedoszły noblista przekonuje nas jak cały czas rozwija się jego talent. W tej książce można spotkać coś, czego wcześniej nam u niego troszkę brakowało. Ale to przecież dopiero początek. Możemy, bowiem już teraz z utęsknieniem oczekiwać na dwa kolejne tomy trylogii 1Q84, które ukażą się już wkrótce.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Haruki Murakami "Sputnik Sweetheart"


„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?” No właśnie, dlaczego? Cytat ten stanowi chyba najlepsze streszczenie książki Sputnik Sweetheart. Samotność jest obok miłości najczęstszym tematem literackim. Trudno się, więc dziwić, że Murakami poświęca temu zagadnieniu tyle uwagi w swoich książkach. W Sputniku Sweetheart samotność jest tematem absolutnie przewodnim. A jest ona przedstawiana w oryginalny, właściwy tylko Murakamiemu sposób. Komu innemu przyszło by, bowiem na myśl porównywać ludzi do sputników- małych statków kosmicznych? „ Ostatecznie przypominamy samotne bryły metalu krążące po osobnych orbitach. Z oddali wyglądamy jak piękne spadające gwiazdy, które jednak w rzeczywistości są więzieniami, gdzie każda z nas tkwi zamknięta samotnie, zmierzając donikąd. Kiedy przecinają się orbity tych satelitów, możemy się spotkać. Może nawet otworzyć przed sobą serca. Ale tylko na krótką chwilę. Już w następnej pogrążamy się w absolutnej samotności. Dopóki nie spłoniemy i nie obrócimy się w nicość.” Murakami nie byłby sobą gdyby nie zilustrował w nadzwyczajny sposób tak ważnego tematu. Każdy, kto zna go troszkę lepiej wie, że nawet najprostszej czynności potrafi on nadać filozoficznego znaczenia. Trudno się, więc dziwić, że nie inaczej podszedł do kwestii samotności. Japoński pisarz nie był by również sobą, gdyby wprowadził do swojej powieści zwyczajne, niczym niewyróżniające się postacie. W Sputniku Sweetheart spotykamy bohaterów zaplątanych w sieć nierealnych do spełnienia uczuć. I pod wpływem tych uczuć zmieniają się i poznają samych siebie, takich, jakimi się wcześniej nie znali. Postacie Murakamiego skrywają swoją prawdziwe „ja” gdzieś głęboko we wnętrzu, na zewnątrz sprawiając wrażenie kogoś zupełnie innego. Są zanurzeni w połowie w świecie realnym, częściowo przebywają gdzieś po stronie snów. Potrafią oni, więc osiwieć w trakcie jednej nocy, lub wyjść z domu w piżamie i nie wrócić. W Sputniku Sweetheart niebagatelną rolę odgrywają również bohaterowie pozornie drugoplanowi. Wprowadzają oni bardzo istotne zmiany w życiu głównych postaci. Japoński autor jak zwykle stawia nam wiele pytań i daje niewiele odpowiedzi. I to jest chyba w jego książkach najbardziej pociągające. Treść należy potraktować z lekkim przymrużeniem oka. Skupić się natomiast na owych pytaniach, zarówno tych przez niego zadanych i tych, które znajdują się gdzieś pomiędzy wierszami. W Sputniku Sweetheart Murakami po raz kolejny bombarduje nas niedopowiedzeniami i pokazuje, że nie można liczyć na proste zakończenie. Wręcz przeciwnie, zakończenie pozostawia jeszcze więcej niejasności. Haruki wywołuje po raz kolejny prawdziwą burzę mózgów. Co jest z nami nie tak? Gdzie zmierzamy i czemu się mijamy? Czy znajdziemy kiedyś odpowiednią orbitę? Raczej nie pomoże nam w tym ani samotność, ani pogoń za tym, co nierealne. To chyba główne przesłanie, jakie można wyciągnąć z lektury tej powieści.

środa, 27 października 2010

Haruki Murakami "Po zmierzchu"


Tokio nocą. Można tu spotkać każdego. Samotną studentkę czytającą książkę, młodego muzyka grającego na puzonie, byłą zapaśniczkę, informatyka, gangstera i prostytutkę. Ich losy krzyżują się w czasie kilku nocnych godzin. Razem z nimi odwiedzamy bary, podziemia wieżowca, love hotel, sklep nocny. Każdy z bohaterów czegoś szuka. Być może czegoś, co może znaleźć tylko uciekając przed dniem. Dniem, który zmusza do życia i radzenia sobie z problemami. Czy noc jednak daje wytchnienie? Raczej wciąga w wir nieoczekiwanych zdarzeń. Pozwala też spotkać się obcym sobie osobom i rozmawiać tak jakby znały się całe życie. Poznajemy, więc losy kobiety uciekającej przed mafią i byłej zapaśniczki pracującej w nocnym hotelu. Dowiemy się, co czuje zakompleksiona studentka, żyjąca w cieniu swojej pięknej siostry, oraz młody muzyk marzący o karierze prawnika. Ta noc jak każda inna skończy się a bohaterowie wrócą do swojego życia. Czy coś w nim się zmieni? Nie ma takiej pewności. U Murakamiego nic nie jest pewne. Drażni on swoimi niedopowiedzeniami. Tak samo jak w innych swoich książkach. Sama fabuła nie jest tutaj najważniejsza. Na pierwszy rzut oka może się nawet wydawać bardzo abstrakcyjna. „Piękna dziewczyna, Eri, leży w domu pogrążona od 2 miesięcy w tajemniczym śnie…” To pierwsze zdanie zapowiedzi tej książki. Brzmi nieprawdopodobnie. Ale w trakcie czytania wszystko powoli staje się jasne. Przynajmniej dla tych, którzy wiedzą, co nieco o kulturze i mentalności Japończyków. Ale nie trzeba wcale specjalnie interesować się samą Japonią żeby sięgnąć po książkę Murakamiego. Chociażby po to żeby spotkać dialogi, które potrafią rzucić na kolana! Właśnie poprzez dialogi Murakami potrafi w mistrzowski sposób zobrazować charaktery swoich postaci. Rozmowę na pozornie błahy temat przeobraża w dyskusję wręcz filozoficzną. No i cechuje go przy okazji oryginalne poczucie humoru, którym hojnie obdarza swoich bohaterów. Bohaterów, którzy nigdy nie są zwyczajni. Nawet, jeśli im samym się tak wydaje. W książce Po zmierzchu spotykamy właśnie takie postacie. Jak skończy się pełna przygód noc i co przyniesie świt? Murakami chętnie odpowie na to pytanie, ale tylko po części. Resztę czytelnik musi dopowiedzieć sobie sam. Warto, więc przenieść się oczami wyobraźni na ulice Tokio i sprawdzić, co czeka nas tam Po zmierzchu.

piątek, 24 września 2010

Haruki Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"

W końcu rozpocząłem swoją przygodę z książkami Harukiego Murakamiego. Przygodę, która z pewnością szybko się nie skończy. Dlaczego sięgnąłem po akurat ten tytuł? Powodów jest, co najmniej kilka. Poczynając od najbardziej przyziemnego, czyli przystępnej ceny tej ksiązki. Poza tym bieganie na długich dystansach (oczywiście nie tak długich na jakich biega Murakami ) nie jest mi obce. Chętnie zabrałem się , więc za książkę o tym, co sam lubię robić w wolnym czasie. O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu to rodzaj pamiętnika. Sięgając po autobiografię, mogłem, więc lepiej poznać autora, po którego mam zamiar sięgać w najbliższej przyszłości. I jak najbardziej nie żałuję, że moje spotkanie z Murakamim zaczęło się właśnie od tej książki. A nie pamiętam żeby kiedykolwiek jakąś książkę czytało mi się tak łatwo i przyjemnie. Lekturę przerywałem wielokrotnie, ale nie z powodu znudzenia. Przerywałem ją tylko po to żeby móc cieszyć się nią przez dłuższy czas. Bieganie jest w tej książce tłem. Czynnością, którą autor wykonuje w każdej wolnej chwili. Trenuje m.in. po to by startować w maratonach. Wziął udział również w biegu na 100 km! Jak sam przyznaje nie jest stworzony do rywalizacji z innymi, ani do żadnej gry zespołowej. Biegając na długich dystansach walczy z własnymi słabościami. Bieganie nie jest dla niego zwykłą czynnością. W swoim pamiętniku opisuje wszystko, co temu bieganiu towarzyszy. Opisuje uczucia, mijanych ludzi i miejsca, w których biega. Opisuje myśli, z którymi jak stwierdziłem sam się często utożsamiam. Mówi na przykład o swojej wiecznej potrzebie samotności, w której pomaga mu właśnie bieganie. Samotności, która mu nie przeszkadza, lecz pomaga zachować spokój i tworzyć. Tak jak wcześniej wspomniałem bieganie jest tłem, a raczej motywem przewodnim. Bo przecież Murakami jest pisarzem. I w pamiętniku mówi o swoich książkach. O tym jak one powstawały i jakie uczucia temu towarzyszyły. Jest to swego rodzaju warsztat pisarki, po który naprawdę warto sięgnąć. Z pozoru prostej czynności, jaką jest bieganie Murakami tworzy pasję, życiową przygodę i przy okazji świetny temat na napisanie książki. Jak twierdzi sam autor biegacz ma w sobie coś, dzięki czemu zrozumie zawsze drugiego biegacza. Być może, dlatego ta książka tak bardzo mnie wciągnęła. Na koniec jeszcze próbka pisarskich możliwości Harukiego: „ Biegi długodystansowe uczyniły mnie( mniej lub więcej, na lepsze lub gorsze) taką osobą, jaką dzisiaj jestem, i mam nadzieję, że pozostaną elementem mojego życia tak długo, jak to będzie możliwe. Będę szczęśliwy, starzejąc się wraz z bieganiem. Nie ma w tym żadnej logiki, ale sam wybrałem takie życie. A o tej późnej porze nie mam już żadnego wyboru”
Gorąco polecam !!